Nastawieni na sukces


Nastawieni na sukces











niedziela, 21 lutego 2016

Wyzwanie telewizyjne




Zrobimy audycję telewizyjną!
Z takim wyzwaniem zetknąłem się  ponad rok temu i to zadanie pochłonęło mnóstwo czasu i nerwów.

Początkowo wyglądało na normalne biznesowe działanie. Ale potem zaczęło się komplikować. Bo w telewizji nie ma jednego partnera do rozmów.  Jest kilku w tej samej sprawie i jeden odsyła do drugiego.  Początkowo biega się między nimi, rozmawia, negocjuje, robi ustalenia, a potem przychodzi moment rezygnacji i brak wiary w możliwość załatwienia tematu.

Natknąłem się na kolejnych nieodpowiedzialnych ludzi, którzy podejmowali różne zobowiązania nie mając do tego kwalifikacji i kompetencji.

Wielokrotnie stawałem przed ścianą, a bicie w nią głową nie dawało żadnych rezultatów.

Kilka razy miałem już tego dosyć i  ogłaszałem sobie w duchu rezygnację.

Audycja, która miała szczytny cel: pomaganie rodzinom, które tej pomocy potrzebują i zachęcanie do tego innych przestała dawać satysfakcję i zadowolenie, a przynosiła jedynie rozczarowanie i zniechęcenie.

W tych trudnych, bliskich rezygnacji chwilach, przypominały mi się słowa wypowiedziane przez trenera koszykówki do Michała Sołowowa: Nie poddawaj się! I on te słowa zapamiętał i stosował się do nich przez całe życie. I kiedyś przy mnie o tym wspomniał. I ja staram się korzystać z tego przesłania.

Nawet jeśli nie wierzysz, że coś Ci się uda: nie poddawaj się! Gdy tracisz wiarę w pomyślność wyznaczonego sobie przedsięwzięcia: nie poddawaj się! Zmień coś w sposobie realizacji wyzwania, przemyśl swoje poczynania, nawet jeżeli jesteś bliski rezygnacji, a okoliczności zewnętrzne przeszkadzają Ci.

Tak Ci się tylko wydaje, że nie dasz rady. Szukaj innych sposobów. Szukaj innych ludzi. Proponuj inne rozwiązania.

Zagryzałem w tych momentach zęby i szedłem dalej. Wiedziałem, że trzeba ominąć rafy i pomagać ludziom, którym to obiecaliśmy. I zachęcać do tego innych. I skończyć nagrywanie tego serialu, który właśnie jest przykładem tego, że jak się czegoś bardzo chce, to można znaleźć sprzymierzeńców i wykonać kawał dobrej roboty.

I nie można rezygnować w sytuacji, gdy coś się nie udaje. Nie poddawać się także nastrojom innych.

Mając konkretnie wyznaczony cel trzeba dążyć do pomyślnego finału.

I osiągnąć sukces.

sobota, 13 lutego 2016

Powrót marnotrawny i szczęśliwy


Wracam po bardzo długiej przerwie. Miałem dużo intensywnych zajęć, co jednak nie usprawiedliwia moich zaniedbań we wpisach. To osobista porażka we własnym  rozwoju osobistym i chęci świecenia przykładem.

 Przełom w moim życiu, to poznanie w listopadzie 2013 roku Rafaela Badziaga, który zachęcił mnie do przeczytania książki Jacka Canfielda.

Wtedy zrozumiałem, że moim powołaniem jest inspirowanie młodzieży do osiągania sukcesu. Kisiłem się jako dyrektor marketingu i musiałem znaleźć dla siebie inne zajecie, które będzie dawało satysfakcję i przyniesie pożytek innym.

Od tego czasu długo przygotowuję się do rozpoczęcia mojej misji.

Uczestniczyłem w „Millionare Mind Intensive” T. Harva Ekera, potem w 3-dniowym seminarium z udziałem Tony’ego  Robbinsa w Poznaniu, a ostatnio bardzo treściwym seminarium prowadzonym przez Andy Harringtona.

Ale moim sukcesem jest upór w dążeniu do celu i rozpoczęcie działalności  Fundacji „Fabryki MarzeńKaroliny Sołowow. Została oficjalnie zarejestrowana we wrześniu 2015 roku.  Głównym naszym zadaniem jest poprawianie warunków życiowych dzieci i młodzieży poprzez remonty łazienek i innych pomieszczeń. Ale jednym z jej form działania jest także zachęcanie młodzieży do wzięcia swojego życia w swoje ręce i uświadomienie nastolatkom, że każdy jest kowalem własnego losu.

 Pierwsze zajęcia miałem w szkole w Kościelisku.

Więcej refleksji na temat spotkania w następnych wpisach.

Więcej o działalności Fundacji „Fabryki Marzeń” na naszym profilu FB.